..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Ogólne

   » Rozgrywka

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   Sonda

aktualnie nie jest prowadzona żadna ankieta


   Top 10
   VII. Stacja k...
   Wybuchowy nóż...
   II. Kroota
   Planeta ES-239
   Kfiatki z sesji
   Krótki opis s...
   Łowca Nagród ...
   Ręczna wyrzut...
   IN MEMORIAM
   Visco.

   ShoutBox

VG-9


Typ: Wyżynno-górska.
Temperatura: Gorąca.
Atmosfera: Klasa I.
Hydrosfera: 45% powierzchni planety.
Grawitacja: wysoka(10,45).
Powierzchnia: Łańcuchy górskie, porośnięte lasami wyżyny, sawanny, rzeki.
Długość Dnia: 22 standardowe godziny.
Długość Roku: 370 lokalnych dni.
Rasy Inteligentne: Rebelianci.
Port Kosmiczny: Klasa III.
Populacja: 1,080.
Funkcja: Baza rebeliantów.
Rząd: Dowódca rebelianckiej bazy.
Poziom Technologiczny: Kosmiczny.
Eksport: Rudy różnych metali.
Import: Zaawansowana i średnia technologia, medycyna, żywność, narzędzia, broń.
Sektor: Kroot.
Gwiazda: VSC-1.

Opis: VG -9 jest najpóźniej odkrytą planetą sektora Kroot, krążąca dookoła gwiazdy VSC-1, razem z trzema innymi, nie nadającymi się do zamieszkania planetami. Nie wywodzą się z niej żadne istoty inteligentne. Tak naprawdę, to VG-9 nigdy nie została oficjalnie odkryta. Odkryła ją bowiem sympatyzującą z rebeliantami Tasha Marks, która po pobieżnym przebadaniu planety przekazała jej koordynaty Rebelii, w oficjalnym raporcie wpisując, że nie znalazła w tym rejonie przestrzeni kosmicznej "nic godnego uwagi". Rebelianci od dawna szukali miejsca na bazę w tym odległym od Coruscant, acz ważnym sektorem. Okazja nadarzyła się, gdy otrzymali od przemytnika Vit'te Sek'ke koordynaty obiecującej planety, przekazane mu przez eksploratorkę Tashę Marks. Dowództwo rebeliantów wysłało zespół specjalistów, który miał oszacować potencjał surowcowy planety i określić czy nadaje się do założenia bazy. Rezultaty badań przeszły najśmielsze oczekiwania rebelianckich dowódców. Okazało się, że planeta tętni życiem, obfitując w dużą ilość lasów, pełnych zwierząt i cennych roślin. Co więcej, pobieżne testy wykazały, że dzięki dużym areałom dzikich zbóż, warzyw i owoców rosnących na planecie, baza będzie samowystarczalna. Na dodatek, testy geologiczne wykazały dużą ilość różnych cennych rud metali, spoczywających pod powierzchnią. Natychmiast wysłano 18-tą kompanię inżynieryjną, który miał rozpocząć budowę bazy na planecie i zaczęto ściągać oddziały, które miały stacjonować w na planecie. Jako pierwsze przybyły na planetę resztki 25 dywizjonu myśliwców, pod dowództwem majora Jera "Blacka" Rotto, który po poniesieniu ciężkich strat w bitwie nad Tsel'Ra został przerzucony w celu przeprowadzenia reorganizacji. Jego piloci stanowili pierwszy rzut sił rebeliantów i wspomogli znajdujących się na planecie inżynierów. Wkrótce potem na planecie pojawiły się 20-ty batalion piechoty, artylerzyści pozbierani z kilku uszkodzonych okrętów Rebelii i nowo sformowany 127 dywizjon myśliwski, dowodzony przez panią major Marę Koet. Dwa miesiące później, gdy okazało się, że planeta może być doskonałym źródłem surowców dla cienko przędących rebelianckich stoczni, wysokie dowództwo nakazało 18-tej kompanii inżynierów pozostanie na planecie i rozpoczęcie wydobycia. Dwa tygodnie później na planetę przybyła druga kompania sił specjalnych, dowodzony przez nowego dowódcę bazy, pułkownika Brena Shortsterna, która ze względu na wielką wartość planety dla Rebelii, miała zająć się obroną bazy i kopalni. Jednak już kilka tygodni po uruchomieniu kopalni i ukończeniu budowy bazy i jej instalacji obronnych, w rebelianckim dowództwie na planecie pojawił się konflikt. Część oficerów, pod przewodnictwem major Mary Koet, twierdziło, że powinno się natychmiast rozpocząć działania militarne, korzystając ze zmiany na stanowisku imperialnego gubernatora, korzystając z chwili, gdy władza nowego urzędnika Imperium wciąż nie jest umocniona. Takiemu postępowaniu przeciwstawiała się grupa oficerów skupionych dookoła majora Jera Rotto, który twierdził, że VG-9 i jej zasoby są zbyt cenne, by ryzykować zdradzenie jej lokalizacji Imperium. Tym bardziej, że aktywność rebeliantów w sektorze ciągle była zbyt nikła, by zwrócić uwagę Imperium. Pułkownik Bren Shortstern ostatecznie przyznał rację stronnictwu majora Rotto, zgadzając się, że w przypadku rozpoczęcia działań militarnych, ryzyko odkrycia planety przez Imperium byłoby zbyt wielkie. Boleśnie dotknęło to major Koet, która uważała, że okazja do przejęcia władzy nad sektorem wymknęła się Rebelii z rąk.
Rebeliancka baza położona jest na skraju wielkiej puszczy, w jednej z dolin gór graniczących z lasem. Inżynierowie z 18-tej kompanii, budując bazę i kopalnię, starali się maksymalnie ograniczyć ilość elementów konstrukcji wystających ponad skały. Efekt ich pracy jest imponujący, bazę można wykryć tylko dobrymi skanerami przelatując bezpośrednio nad doliną. Ze skał wystają tylko szyby wentylacyjne, a na kominach wychodzących z podziemnej kopalni zamontowano specjalne filtry i umieszczono je tak, by wydzielany przez nie dym wyglądał jak mgła, zaścielająca dno doliny. Dostępu do hangaru bronią rozsuwane durastalowe wrota, pokryte materiałem imitującym skały, który dodatkowo wyłapuje fale wysyłane przez skanery. Po maksymalnych rozsunięciu, wrota odsłaniają wlot do hangaru o wymiarach 15X30 metrów. Sam hangar może pomieścić, oprócz dwóch dywizjonów myśliwców, kilka statków wielkości kanonierek i do dwóch frachtowców typu Action-IV. Baza ma kilka poziomów, z czego dwa najniższe to kopalnia a poziom bezpośrednio nad nią huta, w której przerabia się i oczyszcza wydobytą rudę. Dzięki systemowi wind, ruda jest dostarczana bezpośrednio z huty do czekających w hangarze frachtowców. Zaopatrzenie w wodę zapewnia podziemne źródło, a w żywność "Plantacja". Baza jest chroniona przez cztery baterie turbolaserów, zdjętych ze zniszczonej korwety, zdolnych do ostrzału orbity, kilka ciężkich dział laserowych i kilkanaście baterii laserowych dział przeciwpiechotnych. Wszystkie stanowiska są świetnie umocnione i zamaskowane. Do tego dochodzą stanowiska dla piechoty wykute w skałach i specjalne "gardła" na dnie doliny, które żołnierze sił specjalnych stworzyli, by móc tam spowalniać atak wojsk Imperium. Same góry są dzikie i niebezpieczne, nie tylko z powodu dużych wahań temperatur i nagłych zmian pogody, ale także przez występowanie dużych ilości dzikiej i co ważniejsze, niebezpiecznej fauny, takiej jak skalny niedźwiedź, czy doskonale maskujący się na tle skał szary tigrik. Jednak rebelianccy żołnierze bardziej od dzikich kotów i niedźwiedzi obawiają się jednej rzeczy: "Zabójczego Jęku". Pod nazwą tą kryje się niezwykle silny wiatr, który pojawia się czasami w górach. Jego nadejście zwiastują zawsze czarne chmury, które pojawiają się w zasadzie znikąd i w ciągu kilku minut pokrywają niebo. Chwilę potem zrywa się wiatr, ciągle przybierając na sile. Po 2-3 minutach słychać coś w rodzaju jęku. Jeżeli ktoś przebywający w górach nie znalazł do tego momentu żadnej kryjówki, w zasadzie jest już martwy. Wiatr przybierając na sile zaczyna unosić małe kamienie, by chwilę potem z potworną siłą ciskać nimi na wszystkie strony. Przed takim gradem nie chroni nawet kadłub landspeedera. Jeżeli pojazd nie jest opancerzony, kamienie powybijają szyby, zdewastują wnętrze, powyginają i podziurawią kadłub i zmasakrują każdego znajdującego się wewnątrz pojazdu. Raporty żołnierzy wspominały, że wiatr może unieść i ciskać nawet trzydziestocentymetrowymi głazami. Po tym, jak dwóch rebelianckich żołnierzy zginęło w swoim landspeederze, pułkownik Shortstern zakazał zapuszczania się w góry na więcej niż kilometr od bazy, z wyjątkiem żołnierzy sił specjalnych i patroli w opancerzonych pojazdach. W puszczach pokrywających duży procent powierzchni planety panują przyjemniejsze warunki klimatyczne, aczkolwiek zdarzają się też niespodziewane i bardzo gwałtowne ulewy, nazywane przez rebeliantów "Szluu", zmieniające lasy w błotniste grzęzawiska. W Wielkiej Puszczy, bo tak nazywali rebelianci las rozciągający się u podnóża gór, panuje ciepły klimat, średnia roczna temperatura to 21oC.(15-18oC zimą, 27-33 oC latem.) Często padają deszcze, czasami zdarza się "Szluu". Las pełen jest dzikich zwierząt, zarówno roślinożerców, jak i drapieżników, ciągle czekających na sklasyfikowanie. Niedaleko rebelianckiej bazy, na skraju Wielkiej Puszczy, rośnie "Plantacja", czyli nazwany tak przez rebeliantów rozległy dziki sad, w którym oprócz owoców rosną też warzywa i dzikie zboże. Plony zebrane na "plantacji" bez problemów zaspokajają potrzeby bazy. Rebelianci starają się dokonywać zbiorów jak najdyskretniej, by ewentualny zwiad powietrzny Imperium nie spostrzegł śladów ich działalności. Do samej Wielkiej Puszczy rebelianci wypuszczają się bardzo rzadko.
Obecnie, ku irytacji major Koet, rebelianci nadal nie prowadzą w sektorze żadnych działań militarnych. Baza okazała się cennym źródłem surowców, których tak rozpaczliwie łakną rebelianckie stocznie i Wysokie Dowództwo zaakceptowało argumenty pułkownika Shortsterna i majora Rotto, zakładający jak najmniejsze ingerowanie w sprawy sektora. Budzi to irytację we frakcji major Koet, która wciąż domaga się zdecydowanych działań, przynajmniej w formie sabotażu albo dywersji. Ostatnio frakcja ta została pośrednio wzmocniona przez działania pro-rebelianckiej reprezentantki Yenny Horst, która domaga się od pułkownika Shortsterna jak najszybszego "wyzwolenia całego sektora Kroot i wprowadzenia prawdziwych demokratycznych rządów", czym przysparza rebelianckiemu dowódcy dużo zmartwień. Nie chce on bowiem pozbawiać się politycznego poparcia i wpływów młodej reprezentantki w radzie, ale jednocześnie obawia się, że jej nieprzemyślane działania doprowadzą do dekonspiracji rebelianckiej bazy...



Najważniejsi NPC:

Rebel commander colonel Bren "Ice Eyed" Shortstern
Human Male Noble 2/Soldier 4/Officer 2:
Init: +2(Dex); Defense: 17(+5 class, +2 Dex); Speed 10m;
VP/WP: 48/12; Attacks: Vibrodagger +7/+2 (2d4) or blaster pistol +9/+4(3d6); SQ: Call in a favor(1), inspire confidence +1, ladership; SV: Fort +7, Ref +6, Will +6; FP 2; DSP 0; Rep 7; Abilites: Str 12, Dex 14, Con 12, Int 13, Wis 13, Cha 16; Challenge Code: D.
Skills: Astrogate +4, Bluff +6, Computer Use +10, Diplomacy +12, Intimidate +8, Knowledge(Alliance) +8, Knowledge(Kroot sector) +4, Knowledge(Ground tactics) +10, Knowledge(VG-9) +7, Listen +5, Pilot +6, Read/Write Basic & Sullustese, Sense Motive +7, Speak Basic, Speak Sullustese, Speak Ryl, Spot +5, Survival +6.
Feats: Armor Proficiency(light, medium, heavy), Alertness, Point Blank Shot, Quick Draw, Sharp-Eyed, Skill Emphasis(Ground tactics), Weapon Group Proficiency(blaster pistols, blaster rifles, simple weapons, heavy weapons, vibro weapons).
Equipment: Rebel Alliance uniform, rank insignia(colonel), multichannel comlink, datapad (with VG-9 maps), datacards, personal datapad, blaster pistol, two vibrodaggers, armoured landspeeder, secret base&mine, 7,000 credits.

Opis: Pułkownik Bren "Ice Eyed" Shortstern dowodzi tajną rebeliancką bazą na planecie VG-9. Jest wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną zbliżającym się do pięćdziesiątki, o lodowato niebieskich oczach, od których pochodzi jego przydomek i czarnych, starannie zaczesanych włosach. Pochodzi z Coruscant i rozpoczął swoją karierę wojskową jeszcze przed Wojnami Klonów. W armii Republiki dosłużył się stopnia kapitana i opinii dobrego i starannego oficera, który nigdy nie szafuje życiem swoich podwładnych. Po proklamowaniu Imperium, kontynuował karierę w armii, awansując na majora. Jednak metody działań armii imperialnej zawsze go niepokoiły, zwłaszcza taktyka nie zwracania uwagi na straty. Jednak nikt nie zwracał uwagę na jego wątpliwości i frustracja Shortsterna narastała. Czara goryczy została przelana, gdy jego oddział otrzymał rozkaz ataku na kolonię górniczą, w której zaobserwowano rebeliancką aktywność. Zbulwersował go fakt, że imperialne dowództwo nakazało frontalny atak, który ze względu na ukształtowanie terenu musiał zakończyć się ciężkimi stratami wśród atakujących, gdyby rebelianci posiadali chociaż szczątkową obronę przeciwlotniczą. Zresztą metody działania Imperium mierzwiły go już od dawna, więc major i jego żołnierze odmówili wykonania tego rozkazu, zapakowali się na swój transportowiec i odlecieli do rebeliantów. W służbie Rebelii Shortstern dosłużył się stopnia pułkownika służąc między innymi jako szkoleniowiec i dzięki swoim umiejętnościom był jednym z pierwszych żołnierzy nowo utworzonych sił specjalnych. Objął tam dowództwo nad drugą kompanią sił specjalnych, złożoną w dużej mierze z żołnierzy, którzy razem z nim zdezerterowali z armii Imperium. Kompania nie wysławiła się dotąd zbytnio, ponieważ jej głównym zadaniem jest ochrona ważnych osób i instalacji o dużym znaczeniu dla Rebelii. Jako dowódca pułkownik Shortstern jest dla swoich żołnierzy surowy, dzięki czemu otrzymał od wzywanych "na dywanik" podwładnych swój przydomek "Ice Eyed", ale jest sprawiedliwy i stara się otaczać ich "ojcowską" opieką, która jest obiektem komentarzy jego żołnierzy: "Gdybym miał takiego surowego ojca, nie skończyłbym jako rebeliant". Jednak mimo takich opinii, żołnierze szanują swojego dowódcę, wiedząc, jak wielką wagę przywiązuje do ich zaplecza medycznego i technicznego starając się maksymalnie ograniczyć ewentualne straty. Nie jest też zadufany w sobie i często konsultuje się ze swoimi oficerami np. w sprawie rozmieszczenia umocnień i pułapek, nie zawahał się pytać o radę porucznika Sharpsteela. W sporze z między swoimi oficerami w sprawie sposobu działania w sektorze, przyznał rację majorowi Rotto, akceptując jego argument o konieczności zachowania w tajemnicy przed Imperium faktu istnienia rebelianckiej bazy w sektorze. Podobnie jak samej obecności rebeliantów. Pułkownik wie, że major Koet ciężko przyszło znieść porażkę, ale uważa, że musi się ona nauczyć też trochę pokory i oceny sytuacji bez zbędnych emocji. Tym bardziej, że siły Imperium w sektorze są znaczne, a Shortstern sporo wie o umiejętnościach imperialnego gubernatora i jego oficerów, zwłaszcza admirała Yiza Bishema, którego miał okazję spotkać w czasie walk z piratami w sektorze Welhal. Co więcej, podejrzewa, że gubernator Spaak prowadzi w sektorze jakąś własną grę i nie ma zamiaru ingerować, dopóki nie dowie się co to za gra i co gubernator zamierza w niej osiągnąć...



Specforces commander Lt. Jake Sharpsteel
Human Male Soldier 5/ Scout 2/ Elite Trooper 1:
Init: +8(+4 Dex, +4 Improved Init.); Defense: 18(+4 class, +4 Dex); Speed 10m; VP/WP: 62/15; Attacks: Vibrodagger +9/+4(2d4+2) or blaster rifle +13/+8(3d8+4)[+10/+10/+2]; SQ: Trailblazing;
SV: Fort +10, Ref +8, Will +6; FP 2; DSP 0; Rep 3; Chall. Code: D; Abilities: Str 15, Dex 19, Con 15, Int 14, Wis 14, Cha 12.
Skills: Climb +6, Computer Use +6, Demolitions +12, Hide +6, Intimidate +7, Knowledge(Imperial army) +7, Knowledge(VG-9) +8, Knowledge(Kroot sector) +5, Listen +7, Move Silently +6, Pilot +6, Read/Write Basic, Repair +5, Speak Basic, Speak Besalisk, Speak Sullustese, Spot +7, Survival +15, Treat Injury +10.
Feats: Armor Proficiency(light, medium, heavy), Dodge, Improved Initiative, Point Blank Shot, Precise Shot, Rapid Shot, Skill Emphasis(survival), Weapon Focus(blaster rifles), Weapon Group Proficiency(Blaster pistols&rifles, heavy, simple&vibro weapons).
Equipment: Blaster rifle(modified BlasTech DLT-20A), field kit, datapad(with VG-9 maps), datacards, two vibrodaggers, multichannel comlink, Specforces uniform, Specforces unit, 1,500 credits.

Opis: Porucznik Jake Sharpsteel jest dowódcą rebelianckich oddziałów specjalnych na VG-9. Jest wysokim, muskularnie zbudowanym mężczyzną, o ciemnozielonych oczach i blond czuprynie. Z natury jest realistą i zawsze stara się oceniać sytuacje na zimno i bez emocji, stanowi więc swego rodzaju ewenement wśród swoich rodaków. Urodził się bowiem na Corelli dwadzieścia dwa lata temu, w rodzinie szanowanego i zamożnego adwokata. Jednak Jake od małego czuł, że jego przeznaczeniem nie jest sala sądowa i że na pewno nie zostanie prawnikiem. Od nauki wolał włóczyć się po lasach i łąkach Corelli, poznając przyrodę i dzikie zwierzęta. Jedna z takich wypraw omal nie zakończyła się tragicznie, gdy buszując wśród wydm, natknął się na norę piaskowej pantery. Miał szczęście, że drapieżnik dopiero co wrócił z udanego polowania i odpoczywał, inaczej bez wątpienia mały Sharpsteel skończyłby w jego żołądku. Mimo przekładania przyrody nad naukę, Jake nie miał kłopotów w nauce i bez problemów ukończył szkołę średnią. Jednak już wtedy zachowywał się inaczej niż jego rówieśnicy. Nie pił i nie uczestniczył w życiu towarzyskim, przekładając nad to wypady w góry czy do lasu z wybraną grupą przyjaciół. Gdy przyszło do wybierania studiów, Jake, przy przyzwoleniu ojca i mimo protestów matki, zapisał się do Akademii Imperialnej na Caridzie. Bez problemów zdał testy wstępne, uzyskując zadziwiająco wysokie noty za sprawność fizyczną.
Na Akademii specjalizował się w sztuce przetrwania i walce partyzanckiej. Szybko okazało się, że jego wyniki są lepsze od rezultatów innych rekrutów tak bardzo, że zadziwiało to nawet jego instruktorów. Wykładowcy i szkoleniowcy wróżyli mu po ukończeniu Akademii wspaniałą karierę w armii. Jednak stało się inaczej. Mimo znakomitych rezultatów, po ukończeniu szkolenia został przydzielony do jednostki piechoty i wysłany do garnizonu położonego hen, daleko na obrzeżach terenów zewnętrznych. Można tylko się domyślać, dlaczego tak się stało. Po przybyciu na miejsce, otrzymał pod swoje dowództwo pluton żołnierzy, jeszcze bardziej zielonych niż on. Jednak w ciągu trzech miesięcy, dzięki forsownym ćwiczeniom fizycznym, kilkudniowym wyprawom w góry i puszcze, udało mu się wyszkolić swój oddział do poziomu znacznie przekraczającego imperialne standardy dla jednostek piechoty. Razem ze swoimi żołnierzami własnoręcznie skonstruowali i wprowadzili do użytku elektroniczny system symulacji pola walki, dzięki czemu oddział mógł nabrać doświadczenia przynajmniej w "udawanej" walce. Jednak po kilku miesiącach, porucznika Sharpsteela zaczęło ogarniać znużenie i frustracja. Jego podania o przeniesienie oddziału do bardziej aktywnej służby były odrzucane, na dodatek dowódca garnizonu zakazał jego plutonowi odbywania jakichkolwiek wypraw w góry i puszcze poza patrolami i skonfiskował sprzęt symulacyjny po tym, jak żołnierze Sharpsteela w symulowanym boju złoili skórę jego szturmowców i opanowali cały garnizon. Jake uznał, że miarka się przebrała, wyprawy w dzicz i ćwiczenia były mu potrzebne jak woda rybie, na dodatek w czasie ostatnich demonstracji wydano rozkaz strzelania do tłumu i mimo, że służbom porządkowym udało się spacyfikować demonstrantów, oczywiste było, że niedługo pojawią się kolejne manifestacje, na które zostanie wysłane wojsko. A na strzelanie do cywili młody porucznik i jego ludzie zdecydowanie nie mieli ochoty. W tym czasie jego żołnierze słuchali już wyłącznie jego, więc cały pluton kolegialnie postanowił przejść na stronę Rebelii. Dzięki umiejętnościom nabytym w ciągu ostatnich miesięcy oddział nie miał problemu z opanowaniem odpowiedniego statku i unieruchomieniem wszystkiego, co mogłoby ich ścigać. Po udanej ucieczce skierowali się najpierw na Alderaan, by stamtąd udać się już z rebelianckim przewodnikiem do jednej z ukrytych rebelianckich baz. Wkrótce potem rozpoczęto formowanie rebelianckich sił specjalnych. Porucznik Sharpsteel razem ze swoimi żołnierzami zdali bez problemów wymagane testy(znowu efekt treningu) i trafili do drugiej kompani sił specjalnych, dowodzonej przez pułkownika Brena Shortsterna. Obaj oficerowie szybko znaleźli wspólny język, co zaowocowało powierzeniem Sharpsteelowi szkolenia rekrutów sił specjalnych, którzy trafiali do drugiej kompanii. To dzięki temu treningowi, który obejmował biegi przełajowe z pełnym rynsztunkiem przez góry, bagna i lasy, intensywne ćwiczenia na strzelnicy i oczywiście symulowane działania bojowe, ukuły się kultowe powiedzonka drugiej kompanii komandosów, w rodzaju: "Wyszedłem z gabinetu szefa ciągle czując na sobie to jego cholerne spojrzenie. Myślałem, że nie może mnie już spotkać nic gorszego. I wtedy pojawił się Sharpsteel z tym cholernym ćwiczeniem." Albo "Wymień trzy najgorsze rzeczy w galaktyce. Odp: Rządy Imperatora, spojrzenie pułkownika Shortsterna i biegi Sharpsteela." Jak widać pułkownik Shortstern i Jake dobrze się rozumieją. "Weterani" biegów, czyli byli żołnierze, którzy uciekli do Rebelii z Sharpsteelem, znosili te ćwiczenia bez marudzenia, które pojawiało się zarówno ze strony rekrutów, jak i zahartowanych żołnierzy pułkownika. Jednak wysiłek opłacił się. W operacji "Nocny Grom", która polegała na wylądowaniu w górach, 10 kilometrów od celu, którym był imperialny bunkier łączności, dotarciu do niego na piechotę w ciągu trzech godzin, zneutralizowaniu obrońców i samego bunkra i w końcu wycofania się do punktu ewakuacyjnego położonego na pobliskich bagnach, oddział dowodzony przez Jake'a zrealizował zakładane cele i wycofał się z zaledwie czterema rannymi. Po tym wyczynie Sharpsteel został awansowany na kapitana, a złośliwe uwagi na temat jego sposobów szkolenia natychmiast ustały. Oczywiście rekruci narzekali nadal...
O decyzji wysłania drugiej kompani na VG-9 Jake dowiedział się na kilka godzin przed odlotem swojego oddziału i wertując dostarczone przez zwiadowców materiały, uznał, że planeta z jej rozległymi puszczami i wysokimi górami może być całkiem ciekawa. Po przybyciu na miejsce, pomagał w projektowaniu umocnień i pułapek otaczających bazę. W sporze o sposób, w jaki Rebelia ma działać w sektorze, zajmuje neutralne stanowisko, jednak skłania się ku argumentom majora Rotto, wiedząc, że jego priorytetowym zadaniem jest obrona bazy, a odkrycie planety przez Imperium na pewno nie ułatwiłoby tego zadania. Rozkazy pułkownika zawsze będzie wypełniać bez szemrania. Jest jednak w bazie tylko jedna osoba, której zachowanie wzbudza w Sharpsteel'u paniczny lęk: Kira Lenko. Z natury nieśmiały w kontaktach z kobietami, zupełnie nie wie jak reagować na jej zaczepki, więc najczęściej szybko opuszcza pomieszczenie albo udaje głuchego. Skrycie podkochuje się w Raven "Poe" Medgar.




strony: [1] [2]
komentarz[2] |

Komentarze do "VIII. VG-9"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Strona wygenerowana w 0.029944 sek. pg: